Bazagmin.pl

Gmina Złoczew

Historia Złoczewa

LOKACJA ZŁOCZEWA


Pierwsze wzmianki o naszym mieście pochodzą z XV w. Odnoszą się one do osady o nazwie Zlaczów, następnie dokumenty mówią o wsi Złaczów i dużo później dopiero nazwa ta przybrała formę Złoczew.
W połowie XVI w. dziedzicem dóbr złoczewskich był Stanisław Russzkowski herbu Pobóg, miecznik sieradzki, chorąży kaliski. Potem następcą jego był syn Andrzej herbu Pobóg z Rokszyc, miecznik kaliski, dziedzic Nowej Wsi, który ze Złoczewa uczynił swoją główną rezydencję i stałą siedzibę. Ponieważ w tym okresie zgodnie z utartą praktyką kościół stawiano zawsze w głównej siedzibie właściciela dóbr, więc i w Złoczewie przystąpiono do jego budowy. Pierwszą budowlą sakralną w naszej miejscowości był klasztor Ojców Bernardynów, fundowany ok.1593 r. przez St. Ruszkowskiego i później przez jego syna Andrzeja Ruszkowskiego w 1600 r. a następną kościół farny pochodzący z wyłącznej fundacji Andrzeja Ruszkowskiego i częściowo jego brata Marcina. To właśnie Andrzej Ruszkowski postanowił uczynić ze Złoczewa ważny ośrodek rzemieślniczo-handlowy i podnieść go do rangi miasta. Z projektem o nadanie praw miejskich wsi Złoczew wystąpił wkrótce do króla Zygmunta III Wazy.
Dobre położenie Złoczewa na skrzyżowaniu szlaków handlowych między Wieruszowem, Sieradzem i Wieluniem było jeszcze jednym atutem w rękach Ruszkowskiego by podnieść rolę swej siedziby jak i zwiększyć dochody uzyskiwane od przejeżdżających karawan kupieckich z Norymbergii, Wrocławia i innych miast.
Po wcześniej podjętych staraniach, dnia 14 grudnia 1605 r. król Zygmunt III Waza wydał w Krakowie przywilej lokacyjny na założenie miasta Złoczewa na prawie magdeburskim.
W przywileju lokacyjnym zostały wyznaczone w mieście targi co tygodniowe w każdy wtorek oraz 5 jarmarków rocznie. Nie wiadomo kto został pierwszym wójtem Złoczewa, gdyż żadne dokumenty z tego okresu się nie zachowały, ale z pewnością był to człowiek bardzo energiczny. Dziedzic A. Ruszkowski zawarł z nim odpowiednią umowę na lokację miasta. Zasadźca jako pierwszy wójt dokonał rozplanowania terenu miasta i urządzenia mieszczan. Zburzono dawny kształt wsi i nadano jej nowy charakter miejski z rynkiem, ulicami itp.
Tuż po lokacji, w 1607 A. Ruszkowski wydał dla mieszczan przywilej uwalniający ich na 12 lat od wszelkich ciężarów miejskich. Ceremonia nadania tego przywileju odbyła się uroczyście na rynku przez wbicie pala z 12 kołkami. Potem każdego roku w oznaczonym dniu wójt uroczyście w obecności mieszczan wyciągał jeden kołek z pala, co miało oznaczać ubycie 1 roku wolnizny. Andrzej Ruszkowski zobowiązał się jeszcze wybudować szkołę a także dać określone nadziały ziemi nauczycielom tej szkoły, wójtowi i jego pomocnikowi. Dziedzic zrzekł się natomiast swoich dochodów z ratusza, wagi miejskiej i postrzygalni sukna na rzecz miasta. Zastrzegł sobie jednak wyłączne prawo do propinacji z wyjątkiem waru piwa z 6 korcy miary sieradzkiej dla potrzeb domowych mieszczan. Warzenie piwa i palenie gorzałki nie podlegało 12 - letniej wolniźnie.
Ciekawy jest opis mówiący o karach, w którym wspomina się o każe chłosty publicznej na rynku czy osadzeniu w gąsiorze, natomiast kary śmierci niestosowano i to z bardzo prozaicznego powodu, gdyż miasta nie było stać na sprowadzenie i opłacenie kata.
Jeżeli chodzi o kształt miasta, to był on zupełnie inny niż obecnie. Dzisiaj po wielu pożarach i wojnach nie ma już w Złoczewie rynku. Wtedy w pocz. XVII w. rynek był tu punktem centralnym. Osadzony był na tzw. szkielecie drogowym prowadzącym z Sieradza przez Złoczew do Wrocławia z odgałęzieniami w kierunku Wielunia. Rozmiar jego wynosił 100 x 60 m.

 

 

W środku rynku stał zbudowany w 1651 r. ratusz miejski, drewniany z wieżą. Dach miał kryty gontem. Wewnątrz były dwie izby i dwie komory. Tuż przy ratuszu była waga miejska i postrzygalnia sukna.
Zamek dworski a także od 1613 r. kościół parafialny i od 1614 r. klasztor Ojców Bernardynów były jedynymi murowanymi budynkami, pozostałe były drewniane, kryte gontem a dalsze na przedmieściach słomą.
Obok Złoczewa w Starej Hucie i Szklanej Hucie zbudowano 2 huty szkła, prawdopodobnie okiennego i butelkowego. Produkcja z nich była przeznaczona na zaspokajanie potrzeb własnych i okolicznych wsi. Zbudowano też kilka młynów, wiatraków i młyn koński w ZłoczewieJak już wspomniałem nie zachował się pierwotny układ przestrzenny miasta. Nie ma dziś w Złoczewie ratusza ani rynku. Pozostały jednak kościół parafialny, klasztor, dwór, które zwiedzamy wraz z dziećmi próbując odnaleźć w nich ukryte ślady przeszłości. W kościele pod wezwaniem św. Andrzeja odszukujemy na obrazie w ołtarzu głównym postać fundatora, obok postaci świętego. Z istniejących na sklepieniu herbów wyławiamy herb Ruszkowskich a także ustalamy styl architektoniczny wykonanych ołtarzy i budowli.

 

 

POWSTANIE  STYCZNIOWE 1863 R. NA ZIEMI ZŁOCZEWSKIEJ

 

Mieszkańcy Złoczewa zawsze otaczali pamięcią i czcią poległych na naszej ziemi powstańców 1863 r.
Czasopismo Ziemia sieradzka z 1920 r. nr 18 podaje:,,W trzeci dzień Świąt Wielkanocnych odbył się pochód ze Złoczewa do lasów pyszkowskich. Po uroczystym przemówieniu orkiestra strażacka przygrywała marsze, młodzież się bawiła a starsi usiadłszy gromadami na murawie wspominali dawne czasy."
Ziemia złoczewska była w XIX w. częścią Królestwa Polskiego, dlatego też wszystkie większe wydarzenia dotyczące królestwa odbijały się swoistym echem również w Złoczewie.
Powstanie styczniowe 1863 r. pozostawiło na naszej ziemi niezatarty ślad swej dramatycznej przeszłości.
W Warszawie tworzyły się organizacje Białych i Czerwonych. Wspólnie powołali oni działający tajnie Komitet Centralny Narodowy, który przygotowywał powstanie. Komitet posiadał konspiracyjną pocztę, administrację, a nawet zbierał podatki. Czerwoni dali początek manifestacjom patriotycznym w Warszawie. Policja carska krwawo tłumiła je, a pogrzeby ofiar były powodem kolejnych zajść.
Dnia 7 kwietnia 1861 r. doszło do zamieszek w Złoczewie. Po nabożeństwie dla uczczenia pamięci ofiar poległych 27 II 1861 r. w Warszawie, wśród których był Marceli Karczewski ziemianin z Sieradza licznie zgromadzona szlachta wraz z pospólstwem i żydami przepędziła burmistrza Pawła Kużawskiego i jego kancelistę Wincentego Kulejewskiego. Jak zapisano w rosyjskim raporcie:,, burmistrzem przez zgraję rozboju obrany został Szymon Jankowski - szewc, interweniowała więc VI Brygada Artylerii z Sieradza z płk. Zajcewem na czele".

Podobne fale manifestacji przeszły przez kościoły w Sieradzu, Zduńskiej Woli, Łasku, Szadku, Widawie oraz wsie Wróblew, Charłupie Wlk. i Kliczków Mały.
Termin wybuchu powstania przyspieszyła BRANKA czyli nadzwyczajny pobór do wojska rosyjskiego. Przeprowadzono ją na podstawie wcześniej przygotowanych list. Wszystko to po to by rozbić przygotowania powstańcze. Powstanie wybuchło więc z 22/23 stycznia 1863 r. by uprzedzić brankę.
W sieradzkim organizatorem powstania był Józef Oksiński rodem z Płocka.
Kiedy 17 I 1863 r. zjawił się w Sieradzu nic nie było przygotowane do powstania. Antoni Olszowski właściciel Niechmirowa i naczelnik powstania na powiat sieradzki był spokojnie w domu i o niczym nie wiedział podobnie naczelnik wojskowy Sieradza ks. Wikary Józef Jaśkiewicz.
Stosunek społeczeństwa do powstania był zróżnicowany. Raczej życzliwy jednak o różnym zaangażowaniu. Drobna szlachta i mieszczanie raczej aktywnie popierali je, bogata szlachta była raczej powściągliwa nie wierzyła w zwycięstwo. Część chłopów uważała powstanie za szlacheckie i też odsuwała się od niego.
Dnia 10 lutego 1863 r. do Złoczewa wkroczył oddział księcia Makarego Drohomireckiego.

M
akary Drohomirecki pochodził z Ukrainy ale sercem był Polakiem. Odznaczał się dużym wzrostem i piękną postawą. Drohomirecki to były student Szkoły Rolniczej w Warszawie, który zmuszony był ukrywać się za granicą. Na wieść jednak o powstaniu przekroczył granicę pruską w powiecie wieluńskim. Na czele 5 jeźdźców wkroczył do Złoczewa. Na rynku zebranej publiczności odczytał Manifest Rządu Narodowego. Po zerwaniu orłów carskich, tablic rosyjskich z magistratu oraz poczty i rozbrojeniu miejscowej straży policyjnej skonfiskował 2 pistolety, 1 dubeltówkę myśliwską i ponad 40 rubli, a następnie opuścił Złoczew. Do oddziału przyłączyło się kilku ochotników ze Złoczewa. Na skutek zdrady Aleksandra Rumowicza - chłopa z koloni Potok 32 osobowy oddział powstańczy Drohomireckiego został otoczony w lesie pyszkowskim przez 3 roty i 40 kozaków razem około 500 ludzi pod dowództwem mjr Hanczakowa i mjr Pisanki.
15 lutego 1863 r. poległo tu 5 powstańców w tym Drohomirecki (który otrzymał 30 ran postrzałowych i nakłuć białą bronią),ksiądz Jany, Aleksander Hauke (wnuk gen. Hauke-Bosaka walczącego w 1831 r.), malarz Pawłowski z Częstochowy i jeden nieznany powstaniec. Reszta oddziału przedzierała się przez kordon wojsk rosyjskich w kierunku Brzeźnia. Część powstańców została wzięta do niewoli a część zabita przez ścigających ich kozaków. Tylko nielicznym udało się uratować. Wśród nich był lekarz oddziału -felczer Jan Grabowski, który później walczył w oddziale gen. Taczanowskiego. Już 28 czerwca 1863 r. na Potoku oddział żandarmerii narodowej wykonał wyrok na zdrajcy Rumowiczu. Egzekucji dokonał Stefan Zaborowski ze Złoczewa. Wdowa po zabitym dostała w 1864 r. 200 rubli od cara.

Ostatnia walka powstańcza na ziemi złoczewskiej została stoczona 22 sierpnia 1863 r. przez oddział gen. E. Taczanowskiego. Taczanowski to były zawodowy oficer wojsk pruskich. Jego oddział był dobrze umundurowany i doskonale uzbrojony. Ta ostatnia bitwa miała miejsce na polach między Złoczewem a Kamionką. Przewaga wojsk rosyjskich ppłk. Tarasiewicza z Kalisza była widoczna gołym okiem więc Taczanowskiwydał swemu oddziałowi rozkaz odwrotu w kierunku Kamionki i Niechmirowa. Stracił w tej walce 5 powstańców.
Obok walki z wrogiem wielu Złoczewian wspomagało powstańców materialnie. Antoni Ziembiński - rusznikarz stale naprawiał broń powstańcom, lekarz Justyn Siebeneicher dostarczał oddziałowi lekarstwa i medykamenty. Wielu mieszkańców ofiarowało powstańcom pieniądze, broń, odzież i żywność. Wiosną 1863 r. również wielu chłopów zaopatrywało powstańców w żywność (np. Józef Leśnik z Pyszkowa).
By oderwać chłopów od powstania car 2 marca 1864 r. ogłosił uwłaszczenie.
Powstanie zakończyło się klęską.

Złoczew został ukarany za pomoc powstańcom bardzo okrutnie. Od 1864 r. przestał być miastem prywatnym a stał się rządowym. W wyniku śledztwa deportowano w głąb Rosji 3 osoby, a kilka osób osadzono w więzieniu w Sieradzu. W nocy 27 / 28 listopada 2864 r. wojsko carskie otoczyło klasztor ojców Bernardynów w Złoczewie. Klasztor splądrowano a zakonników wywieziono do klasztoru zbornego w Widawie.
Groby powstańców pozostały jednak na naszej ziemi do dziś: w Pyszkowie, Brzeźniu, Klonowie, Gruszczycach, Poddębicach i w Widawie. Mogiły te stanowią swoiste memento dla kolejnych pokoleń Polaków. Uczymy się dzięki nim patriotyzmu oraz wielkiej historii swojej,, małej ojczyzny " czyli regionu.

 

ZŁOCZEW I SOLEC WE WRZEŚNIU 1939 R.

 

1 września 1939 r. to początek tragicznych wydarzeń II wojny światowej.
W tym samym czasie gdy niemieckie pociski z pancernika Schleswig-Holstejn trafiały w Westerplatte, tutaj około godziny 5 rano dały się słyszeć odgłosy detonacji bomb z rejonu Wielunia. Chwilę później na niebie pojawił się ogień - to płonął bezbronny Wieluń.

Przypomnijmy, że około 15 kilometrów za Wieluniem była granica polsko-niemiecka. Złoczew leżał więc w pasie nadgranicznym. W tym też czasie 1 września 1939 r. przez Stolec ale i Złoczew i dalej w kierunku Sieradza przelewała się fala uciekinierów, którzy na furmankach lub na rowerach, czy pchając ręczne wózki uciekali na wschód. Wszyscy byli oczywiście niemiłosiernie zmęczeni i przerażeni.
Dla Złoczewa to co najgorsze miało nadejść 3 i 4 września 1939 r.Wojska niemieckie w bestialski sposób spaliły Złoczew, Bujnów, Stolec, zamordowały wielu bezbronnych ludzi zwłaszcza starszych.

 

 


Posłuchajmy relacji świadków tamtych tragicznych wydarzeń, przypomnijmy nazwiska zamordowanych.
Świadek Cecylia Korpecka lat 72 tak relacjonuje bestialski akt terroru Wehrmachtu: ,,Nad ranem 4 września wyszłam na podwórze, gdy wtem na nasz dom rzucono granat zapalający. Dom stanął w płomieniach. Pobiegłam czym prędzej do mieszkania i wyciągnęłam mego męża (był o 18 lat starszy ode mnie) z posłania. Wkrótce weszło do naszego mieszkania 2 żołnierzy niemieckich. Wyprowadzili oni nas na ulicę. Byliśmy przerażeni i cofaliśmy się przed nimi ku drzwiom sklepu mięsnego, który znajdował się na froncie naszego domu. Był tam jeszcze trzeci żołnierz niemiecki, który jak zrozumiałam nie pozwalał strzelać do nas. Jednakże wkrótce padł strzał, mój mąż trafiony kulą w serce padł nieżywy, pociągając mnie za sobą na ziemię. Po chwili gdy żołnierze odeszli podniosłam się". Zabity Piotr Korpecki z zawodu był rzeźnikiem, miał 74 lata.

Podczas pożaru spłonęły w Złoczewie 243 budynki mieszkalne i gospodarcze, czyli około 80 % zabudowy miasta. Sceneria podpalonego przez Wehrmacht Złoczewa była wykorzystana jako tło hitlerowskiej kroniki wojennej wyświetlane w pierwszym tygodniu wojny w kinach III Rzeszy.
3 września po południu hitlerowscy żołnierze wspólnie z SS uprowadzili ze wsi Grójec Wielki grupę mężczyzn i kobiet za pobliski las i dokonali u nich osobistej rewizji. Kobiety po rewizji zwolnili do domu, mężczyzn zatrzymali i poprowadzili pod konwojem w kierunku wsi Rybnik. Na widok nadlatującego polskiego samolotu wszystkim kazali paść na ziemię i ukryć się a następnie iść dalej. Wawrzyniec Piesyk lat 39, który zemdlał podczas nalotu został zastrzelony przez SS-mana obok polnej drogi. Potem nadleciał drugi samolot i powtórzono scenę krycia się. Po skończonym nalocie żołnierze niemieccy z 17 dyw. piechoty rozstrzelali 10 chłopów polskich. Wszyscy oni byli z Grójca Wielkiego z wyjątkiem Feliksa Świderka będącego z Wilkołka Unikowskiego. Ocalał tylko Marcin Skrzypczak,, ranny w nogę udawał zabitego. Po odejściu Niemców doczołgał się do domu odległego o 2 km.
3 września 1939 r. w Stolcu hitlerowcy zastrzelili bądź zakłuli bagnetami 9 osób w tym 2 kobiety. Wśród ofiar 4 osoby były ze Stolca:

  • Jędrzejewski Michał - lat 54

  • Łukomski Daniel - lat 52

  •  Osmólak Walenty - lat 49

  •  Witkowski Józef - lat 61

Natomiast z Dąbrowy- Grzelak i 4 osoby z Brześca: dwaj Seretowie, Serwetowa i kobieta niezidentyfikowana. Byli to przeważnie sami starsi mieszkańcy wsi w wieku od 50 do 60 lat. Poza tym Niemcy spalili całą wieś.
Ileż to zbrodni, ile krwi, a przecież był to dopiero początek okupacji.
Nie możemy o tym zapomnieć. Jesteśmy to winni Ich pamięci.

 

zdjęcia pochodzą z prywatnych zbiorów Pana Andrzeja Glińskiego 

zebrał i opracował
mgr TOMASZ BARTOSIK

Bibliografia
1. Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Łodzi, sygn. Ds. 435/66 OKŁ. S 37/73. Barbara     Bojarska Zbrodnie Wehrmachtu w Złoczewie (Przegląd Zachodni 1962 nr 3 )  
2. M.Bandurka,,Zmiany architektoniczne i terytorialne ziem województwa łódzkiego w XIX i XX w.'' W-wa     1974 r.
3. ,,Ziemia Sieradzka'' 1920 nr 10, 1923 nr 9, 1927 nr 32

4. ,,Ziemia sieradzka" nr 18 z 1920 r.
5. ,,Na sieradzkich szlakach'' 1987 nr 3, 1989 nr 4, 1996 nr 1
6. Jan Milczarek,,Powstanie styczniowe w sieradzkiem" wydane przez PTTK Sieradz 1983 r.
7. Andrzej Tomaszewicz,,Z zagadnień życia kulturalnego w latach 1793-1918 (szkice z dziejów Sieradzkiego)     Łódź 1977 r.
8. Jan Milczarek,,Dzieje Złoczewa" wydane przez Towarzystwo Przyjaciół Złoczewa 1987 r

 

 

Nasze Menu

Wiadomości

Biuletyn Informacji Publicznej