Wyszukiwarka samorządów:
- Po raz pierwszy od 20 lat odrabiamy zaległości infrastrukturalne,
także te, które dotyczą sieci teleinformatycznych - przekonywał w
sobotę minister Michał Boni, szef zespołu doradców premiera. - To jest
ważne dla pomniejszania różnic między polskimi regionami - dodawał.
Prognozy
można brać za dobrą monetę - a to dlatego, że choć cyfryzowanie czy
informatyzowanie kraju pozostaje w większości w sferze obietnic, to
jednak nieodległych. Polska Cyfrowa ma nastać jeszcze za kadencji tego
rządu, a to oznacza, że swoich obietnic będzie rozliczany podczas
kampanii wyborczej.
Na razie nie jest jednak najlepiej, co pokazuje choćby przykład
wdrażania cyfrowej telewizji naziemnej . Ten rząd (podobnie zresztą,
jak wszystkie poprzednie) w sprawie cyfrowej telewizji naziemnej ustala
na razie jedynie strategie i to powstające w różnych miejscach - jedna
powstała w Ministerstwie Infrastruktury, druga - w rządzie, opracowana
przez zespół ekspertów. Wciąż jednak brakuje ustawy cyfryzacyjnej, bez
której proces przejścia na telewizję cyfrową stoi w miejscu. Co trzeba
jeszcze zrobić? Po pierwsze: napisać ustawę cyfryzacyjną, po drugie:
znowelizować ustawę medialną. Rząd na razie tylko zapewnia, że tak
będzie.
Megaustawa, czyli internet w każdym domu
Nie
wszędzie jest tak źle. Powołany przez premiera zespół Polska Cyfrowa -
na czele którego stoi wiceminister w MSWiA Witold Drożdż - przygotował,
na wniosek Urzędu Komunikacji Elektronicznej i przy jego wydatnej
pomocy, projekt ustawy, która zlikwiduje wszelkie bariery spowalniające
dziś proces inwestycji w budowę infrastruktury telekomunikacyjnej, a
przede wszystkim internetowej. Ustawa, przyjęta już przez rząd, sprawi,
że internet naprawdę trafi pod strzechy, a w każdym nowym budynku
pojawi się światłowód.
- Czeka nas internetowa rewolucja - przekonywała w sobotę Magdalena Gaj, wiceminister w resorcie infrastruktury.
Ustawa
ma wejść w życie w styczniu 2010 r. Co zmieni, jeśli przyjmie ją Sejm?
Przede wszystkim da samorządom zielone światło dla inwestycji w
infrastrukturę internetową. Dotychczas zdarzało się, że instytucje
sprawdzające zasadność wydawania pieniędzy przez samorządy
kwestionowały kładzenie światłowodu i wskazywały, że ważniejszą
potrzeba było wyasfaltowanie ulicy. Teraz się to zmieni - inwestycje w
internet staną się równie ważnym zadaniem dla gmin, jak budowa dróg czy
kanalizacji. To tylko początek. Ustawa zmusi drogowców, aby przy każdej
nowej lub remontowanej ulicy kładli rurę, którą może być poprowadzony
światłowód, zobowiązuje miejskie wodociągi i zakłady energetyczne do
wpuszczenia kabla w swoje rury czy zawieszenia go na słupach. Da też
prezesowi UKE prawo oprotestowania miejscowego planu zagospodarowania, który nie
pozwala na inwestycje telekomunikacyjne. Poza tym ustawa skróci terminy
oczekiwania na decyzje administracyjne, a dziś to prawdziwa udręka. W
przypadku sieci internetowych obejmujących więcej niż jedną gminę
inwestor - najczęściej marszałek - czekał na zgodę wojewody nawet osiem
miesięcy. Ustawa przewiduje, że może to być maksymalnie 90 dni.
Obowiązki
nałożone zostaną też na deweloperów. Od chwili wejścia w życie ustawy
każdy nowy dom wielorodzinny będzie - oprócz prądu czy wody miał też
łącze internetowe. I to wyłącznie światłowodowe. "Bo mamy XXI wiek" -
uzasadnia rząd.
E-administracja, czyli urzędy przez internet
W
2010 r. czeka nas cyfrowa rewolucja w administracji. Polska ma wreszcie
odejść od modelu, w którym urzędnicy przestaną żądać od nas na każdym
kroku "bumagi" z pieczęcią - przekonuje rząd.
- Zapewniamy, że
w ciągu najbliższych miesięcy wykorzystanie elektronicznych sieci dla
funkcjonowania sprawnego państwa będzie na znacznie wyższym poziomie,
niż obecnie - zapewniał w sobotę Boni.
E-administrację obiecują
wszystkie rządy od kilkunastu lat. Dlaczego tym razem miałoby się udać?
Wiceszef MSWiA Witold Drożdż przekonuje, że to dzięki nowelizacji
ustawy o informatyzacji, która ma spore szanse wejść w życie do końca
roku. Odbyło się już pierwsze czytanie, rozpoczęła prace specjalna
podkomisja sejmowa. Co ma zmienić ustawa? Otóż dokument elektroniczny
będzie równie ważny co papierowy i tym samym sprawa załatwiana
elektronicznie będzie miała taki sam skutek. Teraz urzędnicy, którzy
chcą stosować elektroniczny obieg dokumentów, i tak potem muszą
wszystko wydrukować i wpiąć do segregatora. - To, zamiast pomniejszać
koszty, zwielokrotnia je. Dokłada też pracy - tłumaczy Drożdż.
Na
początku roku przez internet załatwimy dzięki temu ponad 100 spraw
urzędowych. Na przykład: uzyskamy zgodę na wycięcie drzewa w ogródku,
wniesiemy uwagi do planów zagospodarowania, złożymy wniosek o
zezwolenie na posiadanie psa agresywnej rasy czy zgłosimy budowę
ogrodzenia. Elektronicznie będzie można wystąpić też o zgodę na
zatrudnienie cudzoziemca czy poprosić o umorzenie lub rozłożenie na
raty mandatów.
- Sprawdziliśmy, po co obywatele przychodzą do
urzędów najczęściej, i tak powstała wstępna lista. Sukcesywnie będziemy
udostępniać kolejne usługi - zapowiada minister Drożdż.
Elektroniczna
rewolucja w administracji to także koniec zmuszania nas, byśmy po kilka
razy wpisywali w formularzach te same dane.
- Wprowadziliśmy
ważny przepis, który mówi, że jeśli jakakolwiek instytucja publiczna -
ZUS, urząd skarbowy, urząd gminy - ma lub może uzyskać elektronicznie
dostęp do poszczególnych danych, to nie ma prawa żądać od klienta
urzędu podawania tych danych raz jeszcze - zaznacza wiceminister.
Według
zapewnień rządu to, co czeka nas w przyszłym roku, jest dopiero
początkiem informatyzowania urzędów. Docelowo, w 2011 r., powstanie
centralna baza danych - urzędnik będzie prosił nas tylko o PESEL,
resztę znajdzie sam. Od 2011 r. będą też wprowadzone nowe dowody
osobiste zawierające podpis elektroniczny.
To nie koniec.
Cyfrowa rewolucja ma dotrzeć też do szkół - dzięki zmianom wprowadzonym
w prawie oświatowym szkoły mogą zastępować tradycyjne dzienniki
papierowe e-dziennikami, wydawcy przygotowywać podręczniki wyłącznie w
wersji elektronicznej, a uczniowie niewidomi korzystać z adaptacji
podręczników udostępnianych on-line - zapewniał w sobotę rząd. Trwają
prace nad wprowadzeniem możliwości kształcenia e-learningowego dla
polskich dzieci za granicą. Ministerstwo Edukacji Narodowej kończy
prace nad projektem nowego Systemu Informacji Oświatowej, który
umożliwi zbieranie i analizę on-line informacji o polskim systemie
edukacji. Poza tym minister kultury rozpoczął program digitalizacji
zasobów kulturalnych.