Wyszukiwarka samorządów:
Policja natrafiła na dokumenty wiosną ubiegłego roku przypadkiem, gdy
szukała kradzionych telefonów. W jednym z komisów znalazła kilkaset
urzędowych druków, w tym m.in. ponad 200 poleceń służbowych wyjazdów i
dokumenty stanowiące akta postępowania administracyjnego. Było tam też
ponad 140 dokumentów związanych z postępowaniami kontrolnymi i skargami
napływającymi od osób z zewnątrz.
Dokumenty zostały
wyniesione z departamentu transportu urzędu marszałkowskiego, w którym
wydawane są m.in. pozwolenia na przynoszące duże zyski przewozy
pasażerów. Zaświadczenia i wypełnione druki wyniósł 36-letni urzędnik.
Jaki miał w tym cel? Tego nie wiemy, bo urzędnik co prawda przyznał się
do winy, ale nie chciał składać wyjaśnień.
- Mariusz J. usłyszał zarzut niedopełnienia obowiązków służbowych oraz
zarzut dotyczący ukrycia dokumentów, którymi nie miał prawa wyłącznie
rozporządzać - mówi prokurator Beata Syk-Jankowska, rzecznik
Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Urzędnikowi grozi do 3 lat wiezienia.
Afera z dokumentami spowodowała lawinę wydarzeń w urzędzie
marszałkowskim. Marszałek rozwiązał departament transportu. Mariusz J.
stracił pracę, podobnie jak kilku innych pracowników, którzy zajmowali
si ę przewozami.