Wyszukiwarka samorządów:
Zdaniem pani sekretarz ważnym czynnikiem jest spełnienie warunków
klimatyzacyjnych w pomieszczeniach. – W pokojach, gdzie jest bardzo
gorąco, nie mogę wymagać, żeby urzędnik chodził „zapięty pod szyję” –
podaje przykład.
Iwona Romińska-Jędrzejczak przypuszcza, że
jednolite, eleganckie ubrania wpływałyby pozytywnie na wizerunek urzędu
i jego pracowników. – Jednakowe stroje w instytucjach, np. w bankach,
zaznaczają kto jest pracownikiem tej jednostki – dodaje. W jej opinii
kwestia wdrożenia takiego pomysłu jest jednak w dużej mierze
uzależniona od możliwości finansowych.
W nakielskim magistracie
urzędnicy ubierają się w kolory spokojne, stonowane, schludnie. - Są to
stroje bez dekoltów, gołych brzuchów i odsłoniętych ramion, wyzywające
kolory – róże, pomarańcze na pewno nie wchodzą w grę – potwierdza pani
sekretarz.
Mężczyźni pracujący w Urzędzie Miasta noszą
koszule, garnitury lub marynarki i krawaty, oprócz osób, które pracują
poza biurem. Panie mają większą dowolność, noszą spódnice lub spodnie,
ale także garsonki, marynarki, kamizelki itp.
- Jest pewna
dowolność, ale każdy pracownik ma wyczucie i wie, jak powinien być
ubrany, oczywiście jest to też podyktowane porą roku – zapewnia Iwona
Romińska-Jędrzejczak.
Pani sekretarz chciałaby, żeby
pracownicy działu obsługi klienta mieli w przyszłości jednakowe stroje,
inne na lato i na zimę. – Planować można jednak wiele rzeczy, ale nie
na wszystko środków starczy – podkreśla.
Pisaliśmy już, że w
Urzędzie Miasta Rzeszowa od niedawna obowiązują stroje służbowe.
Zostały zakupione dla 6 urzędniczek - z sekretariatów prezydenta i
wiceprezydentów oraz pracownic Biura Obsługi Klientów.
Nasi Czytelnicy mają podzielone zdania na temat zasadności wprowadzania przez samorządowe urzędy jednolitych strojów.
„LO”
komentuje, że „Różnorodność jest piękna, pod warunkiem, że jest czysto,
schludnie i w miarę gustownie; co do głębokich dekoltów itp., to
oczywiście nie należy przesadzać z ekspozycją kobiecych wdzięków ale
drobne uchybienia w tym względzie nie powinny nikogo razić. Wszystko z
umiarem”.
„Urzędniczka” natomiast pisze, że „popiera bardzo”
taką inicjatywę. Tego samego zdania jest „go” – „uważam, że to dobry
pomysł schludnie i elegancko zarazem. Popieram”.
Inni skupiają
się raczej na krytyce niezupełnie kompletnych ubrań pań. Czytelnik
„ogr” pisze „nadmiernie >wyeksponowane< biusty, to codzienność -
wstyd Panie urzędniczki”. Podobnie sądzi „Janek”: „to tylko w naszym
urzędzie chodzą (…) niektórzy (…) z gołymi d... i nic ich nie rusza, to
po prostu brak ambicji i brak predyspozycji na urzędnika (…)”.
Może
w Państwa urzędach również jednolite stroje były wprowadzane? Czy to
się sprawdziło? Czy to konieczne, czy wystarczy ustalenie odpowiednich
zasad przez władze gminy? Czekamy na dalsze komentarze i przykłady.
kkż/