Wywiady - Wieści samorządowe - Bazagmin.pl
http://bazagmin.pl/wiesci_samorzadowe
Wywiady
WiOO w Lublinie!
Tym artykułem kontynuujemy cykl tekstów o wdrożeniach wolnego oprogramowania w polskich urzędach. Dziś przedstawimy wam kolejny przykład udanego wdrożenia OpenOffice.org, w Urzędzie Miejskim w stolicy województwa Lubelskiego.

Na pytania odpowiadał Jan Jacek Szymona, Wicedyrektor Wydziału Informatyki Urzędu Miasta.
1. Skąd Pan dowiedział się o możliwości
wykorzystania Wolnego i Otwartego Oprogramowania w gminie? Jest Pan
pasjonatem, wolontariuszem ruchu i postanowił coś zmienić czy po prostu
gmina szukała oszczędności i padło na OpenOffice?
- Jan Jacek Szymona:
- Jestem w ogóle zdecydowanym przeciwnikiem ograniczania przez
państwo wolnego obiegu informacji (jak ktoś sam chce obieg wytworzonej
przez siebie informacji ograniczać — to niech ogranicza), w tym także
programów komputerowych za pomocą „praw autorskich” i „patentów”.
Jestem zdecydowanym przeciwnikiem narzucania innym jedynie słusznych
(bo rzekomo będących „de facto” standardami) programów i formatów.
Jestem również zdecydowanym przeciwnikiem uczenia młodzieży na lekcjach
tzw. informatyki (które powinny się nazywać lekcjami obsługi pakietu
biurowego MS Office) posługiwania się tym jedynym wybranym pakietem
oprogramowania biurowego, dostarczonym przez jego producenta po
promocyjnych cenach za pełną aprobatą właściwego ministerstwa (którego
też jestem przeciwnikiem).
- Tak więc o oprogramowaniu wolnym, licencjach otwartych itp.
sprawach słyszałem od dawna. Nie widziałem potrzeby, aby kupować coś za
mniej więcej półtora tysiąca złotych, co równie dobrze można otrzymać
za darmo (ew. plus koszt szkoleń, które notabene również przydałyby się
użytkownikom MS Office).
- Przekonując do wolnego i bezpłatnego oprogramowania używałem dwóch argumentów:
1) Rezygnując z trzech pakietów MS Office można kupić jeden zestaw komputerowy.
2) Jakich funkcji, niezbędnych w pracy urzędniczej, nie ma OpenOffice, a ma MS Office? - W większości przypadków w odpowiedzi na pytanie pierwsze słyszałem,
że należy kupować komputery (których zawsze brakowało), a na pytanie
drugie — nikt nie umiał podać takiej funkcji, której nie mógłbym
pokazać również w OpenOffice.
- 2. A więc powodem wyboru OpenOffice były
oszczędności. Czy to oznacza, że magistrat wykorzystuje darmową
kompilację stworzoną przez społeczność (OpenOffice.org), czy urząd
jednak zakupił komercyjne, ale tańsze od MS Office edycje OpenOffice,
takie jak OpenOffice.ux.pl czy StarOffice?
- Jan Jacek Szymona:
- W Urzędzie użytkowane jest OpenOffice darmowe, bez wsparcia.
Zakupiliśmy trochę szkoleń w zewnętrznej firmie szkoleniowej (dla 90
osób). Ja sam oraz współpracownicy również doraźnie prowadzimy takie
szkolenia, gdy ktoś potrzebuje korzystać z bardziej zaawansowanych
funkcji programów wchodzących w skład pakietu. Ostatnio, w ramach
aplikacji urzędniczej dla ok. 200 osób prowadzone było 5-godzinne
szkolenie z obsługi oprogramowania w Urzędzie, z czego większość czasu
poświęcona była edytorowi Writer i arkuszowi Calc. Niebawem w Urzędzie
uruchomione zostaną szkolenia w systemie e-learning na wdrażanej
właśnie platformie opartej na systemie Moodle. Pierwsze kursy dotyczyć
będą OpenOffice: Writer, Calc i Impress.
- 3. Czy podczas migracji brał Pan pod uwagę
rekomendacje Komisji Europejskiej oraz panujące we Wspólnocie
Europejskiej trendy dotyczące wyboru oprogramowania Open Source? Czy
miało znaczenie uznanie formatu OpenDocument przez ISO za standard
ISO/IEC 26300?
- Jan Jacek Szymona:
- Nie kierowałem się rekomendacją żadnej komisji ani panującymi
trendami, a już szczególnie w Unii Europejskiej. Rekomendacje i trendy
mogą się zmienić, bo zdanie polityków zmienia się często, więc wolałem
odwoływać się do argumentów rzeczowych: możliwości funkcjonalne
pakietu, czytanie i pisanie w doc i xls (wersja 3.x także czytanie docx
i xlsx), eksport do pdf.
- Miało natomiast znaczenie uznanie OpenDocument za standard ISO.
Pomocne było również Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 11
października 2005 r. w sprawie minimalnych wymagań dla systemów
teleinformatycznych, w którym określono formaty danych zapewniające
dostęp do zasobów informacji udostępnianych za pomocą systemów
teleinformatycznych używanych do realizacji zadań publicznych.
- 4. Na ilu stanowiskach wykorzystywany jest
wyłącznie OpenOffice, a na ilu zainstalowane są obydwa pakiety biurowe?
Jest to większość czy mniejszość?
- Jan Jacek Szymona:
- OpenOffice instalowany jest domyślnie na każdym komputerze, których
w Urzędzie jest ok. 900. Pakiet MS Office zainstalowany jest na ok. 250
komputerach, edytor Word — na ok. 100, arkusz Excel — na 3.
- Powodami utrzymywania tych programów są:
1) fakt posługiwania się przez niektóre komórki organizacyjne
skomplikowanymi arkuszami Excela — tutaj przechodzenie na nową
platformę nie miało sensu: jeżeli coś działa, nie trzeba tego na siłę
zmieniać;
2) fakt wymiany plików z niektórymi podmiotami zewnętrznymi, jak np.
ministerstwa (!), które nadsyłały dokumenty w formatach doc lub xls i
ich wymagały. Dokumenty te miały dosyć skomplikowaną strukturę, więc
ich przetwarzanie w OpenOffice prowadziło do psucia formatowania i
podobnych zjawisk. - Nie było sensu wojować z tymi instytucjami, trwającymi w swoim przywiązaniu do MS Office.
- 5. Jak wyglądała migracja? Z czym było najwięcej, a z czym najmniej kłopotu?
- Jan Jacek Szymona:
- Migracja rozpoczęła się w roku 2002. Na nowych komputerach i na
starych, które nie miały żadnego oprogramowania biurowego,
instalowaliśmy darmowy StarOffice 5.2, ale były z nim problemy, które
zaczęły znikać wraz z przejściem na OpenOffice 1.x i całkiem ustały
wraz z zainstalowaniem wersji 2.x. Na ośmiu słabszych maszynach
zainstalowany jest AbiWord, który czyta i zapisuje pliki odt.
- 6. Jak na zmianę oprogramowania zareagowali
pracownicy? Czy były potrzebne szkolenia, czy wystarczyła doraźna pomoc
przy zmianie przyzwyczajeń?
- Jan Jacek Szymona:
- Najwięcej kłopotu było z przekonaniem, a nawet zmuszeniem
najbardziej zatwardziałych zwolenników MS Offfice, Worda i Excela, do
przejścia całkowicie na OpenOffice. Początkowym błędem było
pozostawienie jako domyślnego formatu doc i xls, co prowadziło do
błędów przy otwieraniu i zapisywaniu plików. Obwiniano OpenOffice, że
psuje dokumenty, bo zamiast polskich liter wstawia “krzaczki”, ale
udowodniliśmy, że jest to spowodowane tym, że niektórzy pracownicy
uparcie trwali przy starszych wersjach Worda. Dopiero przyzwyczajenie
pracowników do formatu odt i ods spowodowało, że to “psucie” ustało.
- Urząd zakupił szkolenia z OpenOffice, w których wzięło udział 90
pracowników — niestety, zbyt mało. Uczestnicy szkoleń przekonali się,
że możliwości Writera i Calca są całkiem spore i że programy te mają
wszystkie funkcje potrzebne w codziennej pracy urzędniczej. Dodam
jednak, że nie wszyscy: kilka najbardziej zatwardziałych osób usiłowało
wykpiwać całą tę migrację, szkolenia itd. Dodam, że do dzisiaj w jednej
z komórek organizacyjnych spotykam się jeszcze z pytaniem: „Kiedy
dostaniemy nasze Wordy?”. Żenujące.
- 7. Czy napotkaliście do tej pory problemy z kompatybilnością przesyłanych Wam dokumentów w formacie MS Office?
- Jan Jacek Szymona:
- Oczywiście. Różne zewnętrzne instytucje nasyłają pliki w formacie
doc lub xls tak przecudnie sformatowane, że po otworzeniu w OpenOffice
ich wygląd częściowo (a bywa, że kompletnie) rozjeżdża się. Polega to
na zupełnie niepotrzebnym zastosowaniu rozmaitych formatowań, które nie
czynią przysłanego dokumentu klarowniejszym, lecz przeciwnie,
utrudniają czytanie.
- Nieumiejętność formatowania i często duża nadmiarowość
zastosowanych środków nie jest wyłącznie specyfiką użytkowników MS
Office — w jednakowym stopniu mają ją użytkownicy OpenOffice. Jednak
przekłada się to na kompatybilność pakietów: prosty dokument otwiera
się w OpenOffice bez problemu; dokument o tej samej treści, ale nie
wiedzieć czemu nadmiernie upiększony, rozjeżdża się.
- Notabene, mieliśmy też tak dziwnie sformatowane dokumenty doc, że
rozjeżdżały się w WordViewerze oraz w innych wersjach Worda niż ta, w
której dokument utworzono. Był też przypadek, że dokument Worda,
którego nie dawało się otworzyć w Wordzie ani WordViewerze, OpenOffice
otworzył bez problemu.
- 8. W jakim formacie zapisywane są dane na potrzeby urzędu, a w jakim wysyłane są na zewnątrz?
- Jan Jacek Szymona:
- Na potrzeby Urzędu dane zapisywane są w formatach odt, ods, doc i
xls. Na zewnątrz wysyłamy w zasadzie jako pdf, czasami jako doc lub
xls, gdy druga strona tak wymaga, wreszcie jako odt i ods. W tym
ostatnim przypadku czasami musimy na prośbę odbiorcy dosyłać pdf, doc
lub xls, jednakże zawsze uprzejmie informujemy, że formaty otwarte są
standardem w Urzędzie i że można je otworzyć i edytować przy użyciu
darmowego oprogramowania oraz doradzamy, aby odbiorcy sobie takie
zainstalowali.
- 9. Czy zdarzyło się, że OpenOffice nie miał
jakichś opcji potrzebnych do funkcjonowania urzędu? Czy w takim
przypadku, zgłasza Pan stosowne prośby w Issuezilli projektu? A może
sam dział IT pisze łatki i je podsyła do projektu?
- Jan Jacek Szymona:
- OpenOffice, jak każdy inny pakiet biurowy, jest zaledwie
narzędziem pomagającym tworzyć i przetwarzać dokumenty, a zatem nie
może warunkować samego funkcjonowania Urzędu. Wspomaganie pracy
urzędniczej może być lepsze bądź gorsze, co skutkuje tym, że pewne
urzędnicze czynności o charakterze technicznym będą wykonywane łatwiej
i szybciej bądź dłużej, z większym nakładem pracy ręcznej.
- Dosyć uciążliwą, choć drobną wadą OpenOffice jest brak mechanizmu
automatycznego przerzucania tzw. wiszących liter z końca wiersza na
początek wiersza następnego.
- Drugim drobnym brakiem jest brak tzw. twardej spacji, która by w
przypadku justowania tekstu (do lewej i prawej) zwiększała swoją
szerokość jak zwykła spacja.
- Informatycy Urzędu nie piszą własnych łatek do projektu OpenOffice.
Została jedynie napisana makroinstrukcja przeliczająca liczbę wyrażoną
cyframi na wyrażenie słowne.
- 10. Czy gmina zawsze korzysta z najbardziej aktualnego oprogramowania? Jak często dokonywana jest aktualizacja?
- Jan Jacek Szymona:
- Staramy się aktualizować oprogramowanie na bieżąco, w miarę
możliwości czasowych personelu. Zadanie to realizują administratorzy
zdalnie — przez VNC — albo konserwatorzy sprzętu komputerowego na
miejscu, bezpośrednio przy komputerze.
- 11. Czy używając OpenOffice.org, udało się zrobić
coś, czego dawniej w gminie nie było (np. jakaś baza danych,
korespondencja seryjna lub jakieś nietypowe rozwiązanie biurowe, może
faktury czy rachunki)?
- Jan Jacek Szymona:
- Arkusz Calc służy jako płaska baza danych do rozmaitych rejestrów,
ewidencji, wykazów czy zestawień oraz jako źródło danych dla dokumentów
seryjnych.
- 12. Czy na komputerach urzędowych wykorzystywane jest jeszcze inne oprogramowanie Open Source?
- Jan Jacek Szymona:
- Tak, nawet dużo: Firefox, Thunderbird, FreeCommander, TrueCrypt, GnuPG, 7-Zip, InfraRecorder, GIMP, Inkscape, AbiWord.
- 13. Pytanie końcowe: Jak Pan widzi przyszłość WiOO
w swojej gminie? Czy planuje Pan dalszą migrację na wolne
oprogramowanie w ramach możliwości? Czy będzie Pan konsekwentnie
zastępował zamknięte oprogramowanie, niestosujące otwartych standardów
wymiany danych, jeśli będzie to tylko możliwe?
- Jan Jacek Szymona:
- Jeżeli i dopóki będzie to zależało ode mnie, to tak. Uważam, że
powstające w wyniku realizacji zadań publicznych dokumenty winny być
powszechnie dostępne — to znaczy otwarte zarówno w aspekcie
technicznym, jak i prawnym: otwarte formaty danych i otwarte licencje
dokumentacji (np. GFDL, Creative Commons).
- Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Mateusz ‘quest’ Zasuwik