Przegląd prasy - Wieści samorządowe - Bazagmin.pl
http://bazagmin.pl/wiesci_samorzadowe

Przegląd prasy

Olbrzymie szklarnie całkiem odcięły ludzi od świata

Przegląd prasy | 2010-03-08 |Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice

Najpierw za oknami mieszkańców Sarnowa wyrosły olbrzymie szklarnie z pomidorami, potem ich właściciel kupił drogę, którą ludzie dojeżdżali do swoich domów. I nie pozwala im z niej korzystać. - Wszystkiemu winna gmina, która do tego dopuściła - twierdzą ludzie.

Cicha okolica otoczona kawałkiem lasu, a do centrum Będzina zaledwie kilka kilometrów. Nic dziwnego, że działkami przy ulicy Jasnej w Sarnowie szybko zaczęli interesować się kupcy. Zachętą do ich nabycia były też warunki przewidziane w planie zagospodarowania przestrzennego. Plan przeznaczał tereny pod budownictwo mieszkaniowe i zapewniał dojazdy do posesji niemalże z każdej strony.

Swój dom postawił tu w 1993 roku Stanisław Kidawa. Sielanka nie trwała jednak długo. Wygasł stary plan zagospodarowania terenów i na sąsiednich działkach zaczęły dziać się dziwne rzeczy. - Wykarczowano cały las i zanim się spostrzegłem po obu stronach mojego domu stanęły ogromne szklarnie - mówi Kidawa. Studnia głębinowa, z której ciągnął wodę, też znalazła się w rękach właściciela szklarni. Zanim Kidawowie zdecydowali się na przeprowadzkę do wynajmowanego w Mysłowicach mieszkania przez trzy lata beczkowozami dowozili wodę do domu.

 

W 2001 roku dom przy posesji Kidawy zaczęła budować Maria Żyłka-Włoszczyk. W nieduży, zgrabny budynek ze skośnym dachem włożyła oszczędności życia. Ale nie zdążyła w nim zamieszkać. - Bo nie mogę już jeździć po drodze, która prowadzi do mojej posesji - denerwuje się kobieta. Po tym jak wygasł plan zagospodarowania przestrzennego kawałek działki, który wcześniej był drogą kupił Tadeusz Mularski, właściciel gospodarstwa ogrodniczego. I nie pozwala tędy jeździć. W ten sposób posesje Kidawy, Żyłki-Włoszczyk i jeszcze kilku właścicieli tutejszych gruntów zostały odcięte od świata. O taki stan rzeczy ludzie oskarżają wójta Psar.

- Mógł nas chronić. Ale on cały czas idzie na rękę przedsiębiorcy. Złamał prawo, bo zezwolił na działalność komercyjną na terenach pod budownictwo mieszkaniowe. Co to za gospodarz? - załamuje ręce Żyłka-Włoszczyk.

Skargi jej i Kidawy trafiły m.in. do radnych z Psar i kilkakrotnie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Katowicach, ale nie dały rozstrzygnięcia sporu. Z pozwem o odszkodowanie poszli, więc do katowickiego sądu okręgowego, a ten przyznał rację mieszkańcom. Wyrok podtrzymał sąd apelacyjny i gmina musiała wypłacić odszkodowania. Maria Żyłka-Włoszczyk dostała ok. 50 tys. zł. Tymczasem rzeczoznawca wycenił jej dom na 270 tys.

- Ale co z tego, skoro z majątkami i tak nic nie da się zrobić. Kto kupi dom w takiej okolicy i to bez dojazdu? - żali się Kidawa. Dodaje, że złożył wniosek o ustanowienie drogi koniecznej, dzięki której właściciele mogliby dostać się na swoje posesje. Gmina zwlekała jednak z odpowiedzią, więc złożył do sądu skargę na przewlekłość postępowania.

- Wójt przeciąga sprawy w nieskończoność, bo Mularski ma chrapkę na nasz teren. Chce rozciągnąć gospodarstwo, a nas wykupić za psie pieniądze - uważają mieszkańcy Sarnowa.

Mularski nie ukrywa, że rzeczywiście chce kupić sąsiednie działki. - Ale właściciele nie chcą ich sprzedać. Zarzucają mi, że uprzykrzam im życie, a przecież dostali odszkodowanie. To są złośliwi ludzie, którym przeszkadza przejeżdżający traktor, huki i tak dalej. Zobojętniałem już na ich narzekania - mówi Mularski. Zapewnia, że szklarnie z pomidorami zostały postawione zgodnie z dokumentami, które wydali mu urzędnicy.

Janusz Majczak, zastępca wójta Psar, podkreśla, że pozwolenie na budowę szklarni wydało będzińskie starostwo, a grunty sprzedawała Agencja Nieruchomości Rolnych. - Właściciele działek m.in. pan Kidawa i pani Żyłka-Włoszczyk nie składali zastrzeżeń odnośnie planowanych inwestycji, nie wnieśli też odwołania od wydanej decyzji ustalającej warunki zabudowy - przekonuje Majczak. Dodaje, że to nie gmina odcięła mieszkańców od drogi, a gospodarstwo rolne ze specjalnością produkcji pomidorów, nie zagraża życiu i zdrowiu okolicznych mieszkańców .